Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

poniedziałek, 21 maja 2018

Rzękanie

– Jesteśmy atakowani, bo jesteśmy coraz silniejsi. Słabych się nie atakuje, bo po co? – tak nasz prezydent komentował ...właśnie, nie bardzo wiadomo co. Bo jeżeli atakami nazwać krytykę nowelizacji ustawy o IPN, to trzeba zauważyć, że dezaprobata nie oznacza agresji.
Jeżeli jednak za napaść na głowę państwa uznać fakt, że nasi dyplomaci spotykają się w USA z urzędnikami wyżej usytuowanymi od tych, którzy przyjmują naszego prezydenta [TVN24] to mielibyśmy dowód na jego większą siłę. Jednocześnie by się jednak okazało, że Amerykanie nie bardzo zabiegają o to, aby coś z nami załatwić. A to raczej nie świadczy o potędze.
Rzecz jeszcze gorzej wygląda na krajowym podwórku. Tutaj najbardziej ostatnio atakowani są niepełnosprawni, protestujący w Sejmie. Ogranicza się im nawet prawo do spacerów, co jest dolegliwością, której się oszczędza skazańcom. Cały budynek parlamentu jest ogrodzony barierkami i dostępu do niego bronią obywatelom funkcjonariusze, zbrojni w broń palną i paralizatory, ostatnio wyposażeni w prawo ich użycia. W ten sposób ma być prezentowana światu moc odporna naszego parlamentaryzmu, który – jak przypomina tablica przed marszałkowym gabinetem – trwa już od 550 lat?
Może tu chodzi o zatrzymanie epidemii, co ją wedle marszałka Senatu może wywołać przeciągający się protest niepełnosprawnych. Zbrojni więc stróże prawa mieliby stanowić zaporę dla zarazków. To byłby zupełnie nowy środek zapobiegawczy, opracowany przez formację, którą złe usta pomawiają o niedostatek fachowców. Rzecz byłaby wiekopomna, na miarę WOT-u, który ma nas chronić przed Specnazem.
Niezależnie od wszystkiego widać, że syndrom oblężonej twierdzy musi być wzmacniany nieracjonalnymi środkami. Tyle że straszy się tych, którzy specjalnie nie angażują głowy do rozpoznania rzeczywistości. Ale to by przecież godziło w prestiż zwolenników PiS-u.
To może preześna nieobecność oznacza wzrost poczucia pewności siebie polityków, którzy teraz odzyskują swoje kompetencje? Wydaje się, że w takim razie nie powinni nadto ujawniać poczucia wolności. Przezorny bowiem władca dba o to, aby nazbyt w sobie zadufani zastępcy z czasu jego nieobecności mieli mnóstwo kłopotów po jego powrocie.
Aliści przynajmniej wiemy, dlaczego się inni od nas trzymają daleko. Siła przecież budzi strach.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza