Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

poniedziałek, 28 maja 2018

Znowu

Przyjdźcie, połóżcie swoje niepełnosprawne dzieci na posadzkę, trwajcie wraz z nimi i niegodna sprawowania władzy partia straci poparcie, a my wam potem zapewnimy dostatek. Taką mniej więcej argumentacją sprowadzono w 2014 roku do Sejmu matki z dziećmi. Po kilkunastu dniach trwania w niewygodzie uzyskały spełnienie swoich oczekiwań i wróciły do domów.
W 2018 roku, kiedy władzę sprawują beneficjanci także ich niegdysiejszej ofiary, okazało się, że wszyscy dostąpili hojności nowych władców, szczególnie partyjni nominaci do spółek skarbowych, one jednak nie. Dlatego powtórzyły swój niegdysiejszy protest, wytrzymały czterdzieści dni i powodowane troską o zdrowie dzieci odeszły, tym razem z niczym.
Ich niegdysiejsi stronnicy, którzy również dzięki niepełnosprawnym zasiedli wreszcie na stanowiskach, natychmiast po rozpoczęciu akcji zauważyli, że protestujące matki swoje pociechy uczyniły zakładnikami. “Jesteś jak Mengele” – tak posłanka PiS nazwała koleżankę z Nowoczesnej, która je zaprosiła do Sejmu.
Więcej, PiS-owscy politycy pomówili okupujących sejmowy korytarz o to, że wnieśli do gmachu zagrożenie epidemią i “dziwny” zapach. Odmówiono im prawa do spacerów, otwierania okien, wreszcie dostępu do łazienki, nie oszczędzono przymusu bezpośredniego, także ze strony cywilnego ochotnika. O kontaktach z mediami nie ma już co mówić. Do kanonu więc arogancji wejdzie pycha parlamentarzystki, która z miną zarezerwowaną dla najgorszych okazji, z demonstracyjnym wstrętem omijała dzieci na wózkach inwalidzkich, daremnie próbujące ją zagadnąć.
PiS utwardził tym kamienne serca swoich zwolenników i zraził tych wszystkich, którzy jednak znajdują w sobie jakiś rodzaj współczucia. Tak działa dogmatyzm. Ten mechanizm w “Gorzkiej chwale” opisuje Richard Watt. Polscy komuniści w 1918 roku byli nieugięcie marksistowscy. Politykę uprawiali poprzez prowokowanie konfliktów i obelgi. Państwo było dla nich “wcieleniem kontrrewolucji”, wojsko “bandą najemników” a Sejm “zbiegowiskiem chuliganów narodowej demokracji, tępych chłopów i socjalistycznych zdrajców”. Nawet więc Lenin ich z tego powodu uważał za durniów.
Charakterystyczne, że Zjednoczona Prawica powtórzyła sytuację z 1988 roku, kiedy to komuna przetrwała strajk stoczniowców i portowców, ale już nie wytrzymała wyborczej konfrontacji w następnym roku. Widać, że nasi obecni władcy bardzo dokładnie powtarzają historię Peerelu.
Nic zatem dziwnego, że się cieszą, nie można przecież nie mieć żadnych sukcesów.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza