Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

niedziela, 20 maja 2018

Niuanse

Paweł Kukiz wejdzie w przyszłym Sejmie w koalicję z PiS-em, gdy ów zmieni ordynację wyborczą, obniży podatki mikroprzedsiębiorcom i podniesie kwotę wolną od podatku. O praworządności, pisiewiczyzmie, nacjonalizacji, aliansie ze środowiskiem dewocyjnym ani słowa.
– Wy będziecie mnie słuchać i mi zapłacicie, ja za to zatrudnię osiłków i przy ich pomocy zapewnię wam bezpieczeństwo od tych, co by wymagali więcej – taką w przybliżeniu obietnicę złożył troglodytom ich pierwszy władca. Koso przy tym łypał na szamana, który obiecywał to samo, ale przy pomocy czarów.
Po jakimś czasie nastąpiła specjalizacja. Świecka władza mniej gnębiła poddanych od ewentualnego najeźdźcy i zajmowała się ich doczesnym szczęściem. Religijna zaś zwierzchność profity z posłuchu i pobieranych danin obiecywała głównie po śmierci.
Potem wymyślono demokrację, czyli rodzaj samoobsługi. Lud się sam obłożył daninami, przeznaczanymi na swoje doczesne bezpieczeństwo i sam się rządził. Tam, gdzie się wyrwał spod kurateli religijnych centrów, szybko osiągał znaczną poprawę bytu i doświadczał postępu cywilizacyjnego.
Tam zaś, gdzie zachował pierwotny paternalizm, zwłaszcza kiedy ów był sprzymierzony z religijnym, utknął w ogonie rozwijającego się świata. To więc, czego doświadczamy teraz, jest ewidentnym krokiem wstecz. Przecież nasz minister, siedząc z biskupem w lawendowym lando, z rodzimym “fascynatorem” w garści nie wygląda wcale jak brytyjski książę z małżonką w ceremonialnej karecie.
To więc, co proponuje Kukiz jest oczywistą dywersją zarówno wobec PiS-owskiej autokracji, jak i dla jej przeciwieństwa. Odbiera bowiem centralistycznej władzy pieniądze, pozostawiając jej głównie puste obietnice do dyspozycji. Jednomandatowe zaś okręgi wyborcze wymuszają sięganie po kościelne możliwości mobilizowania elektoratu.
Zamiast więc odsunięcia populistów od władzy, Kukiz proponuje uzależnienie ich od Kościoła, który się stanie największym szafarzem poparcia dla polityków. Charakterystyczne, że autor piosenki “ZChN zbliża się” nie wyczuwa tego niebezpieczeństwa.
Rezultat jest taki, że PiS się powinien jak najdalej trzymać od kukizowców, bo próbują go pozbawić materialnej bazy. Jego przeciwnicy również, bo go nie razi antydemokratyczny system.
Chyba że teraz przyszedł czas na integrystów. Tego przecież dostatecznie nie przerobiliśmy. Czyżby więc i to nas miało czekać?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza