Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

środa, 10 maja 2017

Bareistyka

A więc: faceci wokół się snują co są już tacy,
że czego dotkną, zaraz zepsują. W domu czy w pracy
gapią się w sufit, wodzą po gzymsie wzrokiem niemiłym.
Na niskich czołach maluje im się straszny wysiłek,
bo jedna myśl im chodzi po głowie, którą tak streszczę:
"Co by tu jeszcze spieprzyć, Panowie? Co by tu jeszcze?" [Wojciech Młynarski]
GUS opublikował dane, z których wynika, że spadek inwestycji w ubiegłym roku osiągnął 7,9% swej wartości, podczas kiedy jeszcze w 2015 odnotowano jego sześcioprocentowy wzrost. Osiągnięto rekord, któremu nie dorównuje nawet zapaść z czasów światowego kryzysu finansowego. Mamy więc wewnętrzny, gospodarczy odpowiednik międzynarodowego sukcesu maltańskiego, kiedy to przegraliśmy 27:1.
Nie inwestują nie tylko samorządy ale również przedsiębiorcy powstrzymywani nagonką, prowadzoną w iście peerelowskim stylu, kiedy prywaciarzy prezentowano jako oszustów. Gminy zaś z jednej strony oczekują na uruchomienie funduszy unijnych, z drugiej obawiają się kontroli służb, wszędzie węszących korupcję. Nade wszystko zaś nie inwestuje państwo, mimo posiadania jakichś mitycznych bilionów z lewara. Wszystkich paraliżuje atmosfera tymczasowości powodowana przez PiS-owski szał reformowania, w istocie zaś obsadzania PiS-iewiczami kluczowych stanowisk.
Odzwierciedleniem sytuacji w gospodarce jest Trybunał Konstytucyjny, który swoją działalność zredukował do połowy. Wszystko zaś w atmosferze gorączkowego prawodawstwa, silnie kontestowanego przez opinię publiczną. Wydawałoby się zatem, że gorliwość sądu konstytucyjnego powinna być proporcjonalna do warunków, jakie Sejm wytworzył w państwie. Jest odwrotnie. Czyżby fatalistycznie przyjmowano tu daremność podejmowania wysiłków?
Nawet chytre zagranie PiS-owskich głosicieli przewagi, pytających publicznie PO, czy po ewentualnym zdobyciu władzy podniesie ona wiek emerytalny, odbierze 500+, zlikwiduje CBA i IPN oraz przyjmie imigrantów nie odniosło skutku. W odpowiedzi bowiem Grzegorz Schetyna zaproponował publiczne debaty przedstawicieli Platformy z ministrami, odpowiedzialnymi za wdrażanie PiS-owskich pomysłów.
I jest oczywiście odpowiedź PiS-u. Będzie debata, ale w zamian za przeprosiny. Bo ta wstrętna PO ośmiela się być opozycją totalną, czyli taką, jaką był PiS, gdy był w opozycji. Blokuje też Prezesowi wjazd na Wawel i w dodatku utrudnia miesięcznice. Rzecz się nie nadaje do komentowania. Nie dziwi więc wygrana przed sądem Michała Tuska, syna Donalda, który zgodnie z prawomocnym wyrokiem ma być przeproszony przez Super Express za pomówienie o związek z aferą Amber Gold.
Mamy do czynienia z pozorami, które pryskają w zetknięciu z rzeczywistością. Kiedy się trzeba wykazać efektami, otrzymujemy pustosłowie. Niestety, brnące coraz dalej w absurd, czego przykładem są elektryczne samochody. Miały ich niebawem być w Polsce miliony. W Tychach się mówi o linii produkcyjnej, zdolnej budować 1000 pojazdów rocznie. Będą mieć zasięg 100 kilometrów, czyli niespełna dwugodzinną możliwość kontynuowania jazdy, jeżeli się oczywiście porzuci rządowe standardy dojazdu do Torunia na przykład. W przeciwnym wypadku by to było znacznie znacznie mniej niż godzina. I kto to kupi?
Nie da się zbudować państwa dla przegranych, jak to powiedział któryś z polityków PSL-u. Teraz się coraz bardziej okazuje, że przegrani też nie mogą sprawować władzy.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza