Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

piątek, 26 maja 2017

Inwokacja

Przedwczorajsze debaty sejmowe doprowadziły premier Szydło do publicznego wygłoszenia  słów, uznanych za godne pani Le Pen. Broniąc Antoniego Macierewicza znienacka przeszła do kwestii, znanej dotychczas z Francji:
Europo powstań z kolan i obudź się z letargu! Bo codziennie będziesz opłakiwać swoje dzieci.
I chwilę potem oświadczyła:
Nie będziemy uczestniczyć w szaleństwie brukselskich elit. Nie damy się zaszantażować i nie ulegniemy poprawności politycznej!
Co wzbudziło emocje pani premier? Poza oczywiście grozą schizmy, jaka się łączy z odmową spełnienia postulatów nawet papieża Franciszka. Wedle Tomasza Siemoniaka w PiS-ie krążą plotki o rekonstrukcji rządu, która może również objąć zmianę premiera. Dlatego kto może, stara się głosić myśli Prezesa. On już dawno ostrzegał przed szkodliwością przyjmowania uciekinierów z egzotycznych państw.
Sygnały zaś o nieprawidłowościach w pracy organów państwa mnożą się niczym sukcesy władzy w narodowych mediach. Ostatnio się mówi o BOR-ze, którego kierowcy mają się szkolić w prywatnych firmach, co wymaga przekazania cywilom specyfiki ochrony pasażerów. Rzecz byłaby niezwykle cenna dla ewentualnych terrorystów.
Oficjalna propaganda chwali się dobrym stanem gospodarki. Okazuje się jednak, że nie przekroczyła ona poziomu wzrostu sprzed dobrej zmiany, kiedy świat był jeszcze w kryzysie.
Tymczasem maleje dynamika siły nabywczej naszych zarobków. Jeszcze gorzej przedstawia się przyszłość naszej giełdy. W wyniku poddawania przedsiębiorstw ścisłej kontroli państwa traci ona jakikolwiek sens jako zwierciadło krajowego rynku. Pół biliona złotych leży na niskooprocentowanych lokatach, bo nie da się uzasadnić powodu do inwestowania pieniędzy, kiedy nie można ocenić opłacalności takiego postępowania z powodu ryzyka politycznego.
W sumie jawi się mało zachęcająca przyszłość zarówno naszego rządu, jak i gospodarki. Trudno się zatem dziwić nerwowości wyrazicieli władz, uwikłanych w spory, nade wszystko zaś pozbawionych możliwości korzystania z przysługującego im pozornie prawa do decyzji.
Sytuacja jest identyczna w polityce i gospodarce. Strategią zarządzania państwem nie kieruje premier, ale prezes partii, podobnie jak gospodarką przestaje władać rynek, a stery przejmuje ...prezes partii.
Tyle że koniunktura gospodarcza połowicznie podlega prezesom. Zamiera, kiedy politycy zaczynają się mieszać do sterowania procesami ekonomicznymi. Nie rozwija się w takich przypadkach nigdy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przepraszam, ale nie odpowiadam na komentarze, bo odpowiedzi się nie pojawiają.