Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

piątek, 24 marca 2017

Mistyfikacje

Cztery priorytety (sic!) mają się znaleźć w konkluzji rzymskiego szczytu. Jak się nie znajdą, pani premier Szydło ich nie przyjmie. Wszystkie są mniej więcej tak samo kontrowersyjne, jak konstatacja, że po nocy następuje świt. Zdumiewa swoiste przywiązanie PiS-u do oczywistych oczywistości.
Przyznanie jednak komuś racji w odkryciu bezspornej prawidłowości nie może stanowić o potędze umysłu jej głosiciela. Aliści PiS-owscy spin doktorzy forsują takie rozumienie swoich postulatów, podpierając się w dodatku autorytetem Grupy Wyszehradzkiej. Przyjęcie truizmu ma zrównoważyć maltańskie zwycięstwo w stosunku 27:1. Na własną niekorzyść niestety.
Rzecz ma również swoje codzienne modyfikacje. PiS-owcy nadal zwalczają komunę, mimo że padła prawie trzydzieści lat temu. Naśladują więc komunistów w ich dziele propagandowego zwalczania dawno wymordowanych wrogów, o czym wspomina Zychowicz w “Sowietach”.
Podobnie wzorem komunistów organizują demonstracje poparcia pracowników administracji dla swoich szefów. Wczoraj można to było widzieć i słyszeć, kiedy leśnicy trąbili pod Sejmem łowieckie sygnały w obronie ministra, który niedawno polował na... hodowlane bażanty. Wszystko to budzi politowanie ludzi bardziej zorientowanych w rzeczywistości, ale biernym i nieświadomym rzeczy daje poczucie uczestniczenia w dziejowej misji naprawiania świata.
Podobne znaczenie ma wczorajsze spotkanie z Theresą May. Nie mogły na nim zapaść żadne oficjalne ustalenia, ale premier brytyjskiego rządu rozmawiała z prezesem PiS-u, zatem zarówno on jak i partia awansowały w propagandzie do rangi faktycznego rządu. Czyli w mniemaniu żarliwych zwolenników Prawa i Sprawiedliwości konkluzje tych rozmów obowiązują tak samo jak... na maltańskim szczycie?
Trafiliśmy w krąg iluzji, do znudzenia wysłuchując deklaracji o potędze. W rzeczywistości zaś tkwimy w unijnym przedsionku, w dodatku jako szeregowy członek Grupy Wyszehradzkiej, której jakoby przewodniczymy.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza