Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

wtorek, 28 marca 2017

Odwilż

Próbowano jeszcze raz nakarmić PiS przeżutą już zdawałoby się żabą, której trujące miazmaty niedawno bardzo przerzedziły szeregi zwolenników partii Jarosława Kaczyńskiego. Minister Waszczykowski triumfalnie obwieścił, że ma ekspertyzy wskazujące na sfałszowanie maltańskiego wyboru Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej. Rzekomo nie dokonano tam jakichś formalności. Nie spluwano przez lewe ramię trzy razy?
Kilka godzin potem tenże sam minister oświadczył, że to nie były ekspertyzy, a artykuł w propisowskim periodyku. I tym razem nikt z obozu władzy nie stanął po jego stronie. Odcinali się po kolei. Media zaś znowu się rozwodzą nad PiS-owską indolencją.
I to nie koniec klęsk. Referendum w Legionowie, gdzie mieszka czołowy wyraziciel partii, Jacek Sasin, pokazało, że blisko 95% mieszkańców jest przeciwko PiS-owskiemu pomysłowi włączenia ich gminy do stolicy. Zabawne są reakcje kolegów pana posła. Znana zwolenniczka “dobrej zmiany” na wieść o wielce niekorzystnych wynikach cząstkowych przeliczeń zareagowała stwierdzeniem, że dotyczą one esbeckiej dzielnicy. Tam właśnie jednak mieszka Mariusz Błaszczak.
To już bardziej na miejscu się znalazła inna polityk ugrupowania władzy. Posłanka Gosiewska powiada, że referendum nie ma znaczenia. Wiążące będą konsultacje, które przeprowadzi jej partia.
Jest i fatalne dla wizerunku naszych “prawicowców” doniesienie zza granicy. Marine Le Pen, wymarzona przez propisowskie środowisko  przyszła prezydent Francji oświadczyła, że kiedy wygra wybory a jej rodacy i tak zagłosują za pozostaniem w Unii, postara się o odebranie Polsce i innym byłym demoludom prawa do funduszy strukturalnych.
Źle się rozpoczął tydzień dla PiS-u. Bardzo. Gorzej, źle się zaczęła wiosna. Pewnie wedle porzekadła z 1982 roku: “zima wasza, wiosna nasza”. Bo też nie ma dobrego rozwiązania wszystko, co musiał wziąć na siebie PiS. Nie da się przecież z bezsensu stworzyć niczego sensownego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przepraszam, ale nie odpowiadam na komentarze, bo odpowiedzi się nie pojawiają.