Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

niedziela, 19 marca 2017

Zamiennik

Zwyczajną programową deklarację nazwano instrukcją dla dziennikarzy i tak odkryto rzekomą obcą ingerencję w nasze sprawy. Dzięki temu nazywanie Donalda Tuska człowiekiem niemieckim daje się przenieść na szersze grono politycznych przeciwników. Sami zaś chcemy światu prezentować swój wizerunek, kształtowany przez ojca Rydzyka. Obrazem tego są zdumiewające “odkrycia”, propagowane nie tylko przez uznanego skandalistę, Janusza Korwin-Mikkego.
Bierzemy rozbrat z Europą nie tylko w dziedzinie polityki, czy nawet gospodarki, którą zaczynamy kształtować na wzór sowiecki. Oddalamy się od niej także światopoglądowo, coraz bardziej się skłaniając ku klerykalizacji życia publicznego. I to tej najbardziej obskuranckiej i przepełnionej pychą. Świadectwem tu może być porównywanie się naszego najbardziej niedołężnego ministra do samego Pana Boga.
Zmierzamy ku socjalizmowi, w którym się próbuje regulować wszystkie dziedziny życia, dla utrwalenia jego największych bolączek. Jednocześnie się tworzy nową kastę ludzi uprzywilejowanych, reprezentantów narodu, których ustami lud będzie mógł spożywać kawior. Ulegamy również antyislamskiej histerii, trapiącej też inne państwa Unii, co jakoś nas może stawia przeciwko populistycznemu rozbratowi z Europą, próbującemu nas jednoczyć z rosyjskim antyokcedentalizmem, także zresztą wyolbrzymiającym strach przed Islamem.
Nic dziwnego, że reakcja na takie postępowanie bywa również absurdalna i seksistowska. I to nie tylko w wierszykach krążących w Internecie, ale także w wypowiedziach osób publicznych.  
Daliśmy się zepchnąć na dno, pośród fundamentalistyczne, nacjonalistyczne i seksistowskie obsesje. Za cenę poparcia politycznego ze strony ludzi nieświadomych przeszłości, kierujących się odruchami, często trapionych kompleksami.
Trudno się oprzeć powabowi uniwersalnego znaczenia cytatu z Moliera: “Sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało”.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza