Liczba wyświetleń w zeszłym tygodniu

niedziela, 26 marca 2017

Segregacja

“Zaściankowość, przaśność, buraczaność jest naszą wadą w Kościele, społeczeństwie i polityce. Z braku ogłady próbujemy robić cnotę”. Tak ojciec Gużyński scharakteryzował naszą odwieczną słabość. Jej wynikiem jest wedle zakonnika swoista dewocja, tak gorliwa, że aż sprzeczna z chrześcijaństwem. Ale nie tylko to. W związku z bliskimi wyborami nowego szefa PKO-lu media obiegła fotografia, która całkowicie charakteryzuje pogląd rzeczonego dominikanina. Jest i drugie zdjęcie, nawet lepiej ilustrujące miejsce Polski we współczesnym świecie.
Twierdzenie jednak, że skutkiem nieporadności (nasza premier podpisała “doszczegółowioną” (sic!) deklarację państw, które “pozostały” (sic!) w Unii, a nasz minister uważa za marginalne wojny na Bałkanach, czy Ukrainie) jest złe traktowanie Polaków za granicą byłoby tylko częściowo słuszne. Zbieg londyńskiej wizyty Prezesa z informacją o planowanym drastycznym ograniczeniu praw imigrantów w Wielkiej Brytanii jest przecież przypadkowy. W końcu rodzimy “patriotyzm” promuje podobne, lub bardziej drastyczne zachowania wobec obcokrajowców w Polsce. Jego jednak “buraczaność” przesądza o tym, że nie potrafimy skojarzyć naszej postawy z poczynaniami zagranicznych ksenofobów wobec naszych rodaków. Ale przecież hipokryzja jest główną cechą nacjonalistycznej mentalności.
Niestety, w polityce wewnętrznej również mamy spory na najniższym poziomie. Premier Morawiecki jest przez kukizowców w Sejmie krytykowany nie za oderwanie swoich programów od rzeczywistości, a za to, że chce ograniczyć smog w mieście poprzez podniesienie opłaty za parkowanie. Wedle bowiem przaśnych strategów parkujący samochód nie emituje spalin.
Taki to mamy poziom polityków, kształtujących nasz wizerunek w Europie i w kraju. Może dlatego nie działa szumnie w ubiegłym roku zapowiadana przez panią premier Polska Fundacja Narodowa, stworzona dla promowania w świecie przyjaznego oblicza Polski. Jak by je miała prezentować? Jak równoważyć poczynania naszych dygnitarzy?
A potem się dziwimy, że możemy być traktowani jak Europejczycy “drugiego sortu”.

2 komentarze:

  1. Nie zdarzyło mi sie jeszcze byc po stronie Leroy'a. Mój powód inny - wyższe ceny parkingowe, mniejsze obroty handlu i usług.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jedno. Drugie, to mniejszy ruch samochodowy i mniej spalin. Aby więc osiągnąć pożądany cel, trzeba tak usprawnić komunikację publiczną, aby w możliwie dużym stopniu mogła zastąpić samochody prywatne. I od tego trzeba zacząć, a nie od podnoszenia cen miejsc do parkowania, bo to spowoduje ograniczenie handlu.
      Wzajemnie pozdrawiam

      Usuń